Blog > Komentarze do wpisu
Prawie Zieloni

Rozwiązanie kontraktu z defensorem Damianem Zawadzkim skłoniło nas do napisania króciutkiej refleksji dotyczącej tych paru zawodników, którym się w Warcie Poznań wybitnie nie wiodło.

Oczywiście znany z meczu z Termaliką (i dobrze, że tylko z tego) młody Zawadzki to chyba najbardziej jaskrawy przykład na to, jak bardzo można niektórym graczom wyrządzić krzywdę pakując ich do drużyny, której progi są po prostu zbyt wysokie. I nie chodzi tu o przesadnie wysoki sportowy standard jaki reprezentuje drużyna z DD, bo dobrze wszyscy wiemy, że ostatnimi czasy Warta prezentuje się średnio, bywa, że nieźle, ale też słabe mecze w jej wykonaniu to nie wyjątki.

Chodzi raczej o to w jak niewydarzony sposób dobiera się zawodników do kadry zespołu. Bo - bądźmy szczerzy - scouting w wykonaniu działaczy Warty w ostatnich 5-7 latach w zasadzie nie istniał. Zawodników sprowadzał do klubu dyrektor Śmigłak, ksywa 'telefon'. Karmiono nas też informacją, że w kwestii wypatrywania zdolnych graczy z niższych lig współpracuje Warta z trenerem Owczarkiem, który pracował przecież jako ... trener w Jarocinie.  Jak to dobrze, że nieoficjalny dotąd scout Warty stał się niedawno oficjalnie jej II trenerem. Ulżyło nam. Mamy przynajmniej jeden absurd mniej.

Zjawiali się zatem na Wildzie piłkarze, którzy po prostu nie wiedzieli 'o co biega'. Nie odmawiamy im dobrej woli, bo zapewne każdy stanął przed szansą powalczenia o skład i starał się ją wykorzystać. Pamiętacie ich?:

Michał Bała: pomocnik, 6 meczów w ligowych potyczkach Warty, nawet asystę w Świnoujściu miał, ale zadarzyło nam się go obserwować w meczach przy DD. Poziomem odbiegał od kolegów. Nawet biorąc pod uwagę, że był tylko uzupełnieniem składu.

Michał Zawadzki: obrońca, ściągnięty przez trenera Czerniawskiego z Lechii Zielona Góra, czyli klubu, którego nie powinien na rzecz Warty na dobrą rzecz opuszczać. Starał się, rozegrał całą rundę. I jakkolwiek gepardem nie był i robił masę błędów, to na koniec doczekał się jeszcze połajanki prasowej ze strony prezesa Janusza Urbaniaka.

Mirosław Goliński: młodszy brat Michała. Ledwie runda w Warcie, ostro traktowany werbalnie przez trenera Baniaka. Przepadł. No, ale jeśli na treningu prezentował się gorzej od ponad 40 letniego Araszkiewicza, to nie mogło być inaczej...

Korciło nas przez chwilę, by dołożyć do tego grona Zbigniewa Zakrzewskiego, bo kaszankę przecież niemałą odwalał na boisku, ale się jednak powstrzymamy. Swoje już usłyszał. Z trybun na przykład.    

Ciekawi jesteśmy, czy wszystkie transfery przeprowadzone zimą 2012 wypalą. Oby żaden z nowych graczy nie musiał szukać swojego nazwiska w gronie tych zawodników, którzy swoją postawą na boisku zaslużyli na miano jedynie Prawie Zielonych...

bgj

czwartek, 16 lutego 2012, zielononam
Tagi: warta

Polecane wpisy