Blog > Komentarze do wpisu
Pikniku nie było

Minęło kilkanaście godzin od pierwszego meczu Warty w Poznaniu. Czas na podsumowanie tego, co wydarzyło się w miniony weekend.

Przynajmniej od połowy tygodnia było wiadomo, że w niedzielne popołudnie padnie rekord frekwencji. Mimo to nie wszyscy uwierzyli, że te 17-20 tys. ludzi przyjdzie obejrzeć Wartę Poznań. W efekcie na pół godziny przed meczem, na trybunach nie było chyba nawet połowy kibiców, którzy ostatecznie zasiedli na stadionie. Skończyło się tym, że pierwszy raz byliśmy świadkami rozpoczęcia meczu z poślizgiem ze względu na kibiców… pod stadionem. Słowa uznania należy się organizatorom, że uszanowali spóźnialskich i poczekali na nich.

A jak już nadszedł czas na mecz to mile się zaskoczyliśmy. Okazało się, że na mecz Warta Poznań-GKS Katowice przyszły tysiące kibiców. Po prostu kibiców. A ci, którzy przyszli obejrzeć stadion, a nie mecz, stanowili niewielką cześć ogółu. Tak czy inaczej była dobra zabawa i wiele pozytywnych emocji, ale na pewno nie piknik. Ciężko było nawet zauważyć ludzi wciągających, osławioną już, giętą. Jakby w ogóle nie było kiełbas na stadionie.

Trybuny żyły niemal od samego początku. Największe zaskoczenie to reakcja kibiców na nowy hymn Warty. Po kolei, ale jednak cały stadion wstał. Jeszcze nie śpiewał, nie uniósł szalików w górę, ale ludzie wiedzieli jak się zachować, gdy odtwarzany jest klubowy utwór.

Kolejna refleksja. Było można zauważyć, że na Wartę przyszli jej starzy kibice, jeszcze z lat 90. Stąd takie przypuszczenie? Było widać po szalach. Były osoby, które paradowały w barwach, które były w sprzedaży, gdy Warta grała w I lidze w latach 1993-1995.

No i doping. To grupa BWP zorganizowała doping. Do aktywnego wpierania piłkarzy na III trybunie włączyło się kilkaset osób. Na II było kilkadziesiąt. Paradoksalnie na III trybunie lepiej było słychać tą mniej liczną grupę. Ale to chyba efekt akustyki na stadionie. Niemniej do dopingu włączali się ludzie siedzący na wszystkich trybunach. Sporo chaosu w tym było, bo każdy śpiewał co chciał, ale to właśnie chyba dlatego, że BWP było gorzej słyszalne na trybunach. Nie byli w stanie narzucić pozostałej części stadionu jednej przyśpiewki w chwilach największych spięć na boisku. Chyba optymalnym miejscem byłaby IV trybuna, bliżej III. Bo I była bardzo niemrawa. A lokalizacja o jakiej piszemy powinna zaowocować tym, że lepiej byliby słyszalni na trybunach i w efekcie byłaby szansa, że cały stadion zapodałby ZIELONI, ZIELONI. Albo odpowiadał na pytanie: kto wygra mecz?

Reakcje kibiców świadczą, że oni żyli tym meczem. A szał radość po golu Pawła Iwanickiego najlepiej o tym świadczy.

Brawa również za kreatywność. Wszak okazało się, że Drogę Dębińską 12 można zwinąć pod pachę i przenieść na Grunwald. Miał rację Bolec z filmu ”Chłopaki nie płaczą” mówiąc: jasne k.., że wszystko się może zdarzyć. A my dopiszemy: tylko trzeba w to mocno wierzyć.

Podsumowując, 3 punkty zostają w Poznaniu, wszyscy dobrze się bawili, emocji na pewno nie zabrakło. Zgodnie zresztą z przewidywaniami.

bgj

poniedziałek, 21 marca 2011, zielononam

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: pf, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/21 20:00:32
ta, IV trybuna, zeby byc kolo kibicow gosci. IIki sie nie tykacje nawet.
-
Gość: Bolek, *.icpnet.pl
2011/03/21 21:59:34
Byłem na trybunie IV - oczywiście optymalnym miejscem byłoby ustawienie BWP po przekątnej do kibiców gości. Gieksa była fantastycznie słyszalna - zdominowała, przynajmniej z perspektywy tamtej trybuny, stadion.

Wniosek - narożnik, koniecznie, dla kibiców skaczacych. Tak, żeby Ci, co chcą dopingować, wiedzieli, gdzie mają iść.

Brawa dla Gieksy. Świetna oprawa. Do teraz ich bębny dudnią mi w uszach ;)
-
Gość: zduppy, *.icpnet.pl
2011/03/22 18:13:32
Szkoda tylko ciśnięć na Katowiczan.. "GKS k**** jest!" było żenujące.